KALENDARZ TANICH LOTÓW

Z WARSZAWY:

  • Warszawa - Gdańsk (52 zł)
  • Warszawa - Wrocław (78 zł)
  • Warszawa - Sztokholm (96 zł)
  • Warszawa - Bruksela (104 zł)
  • Warszawa - Paryż (118 zł)
  • Warszawa - Bruksela (124 zł)
  • Warszawa - Paryż (151 zł)
  • Warszawa - Londyn (165 zł)
  • Warszawa - Mediolan (169 zł)
  • Warszawa - Mediolan (174 zł)
  • Warszawa - Londyn (180 zł)
  • Warszawa - Rzym (193 zł)
  • Warszawa - Londyn (165 zł)
  • Warszawa - Madryt (228 zł)
  • Warszawa - Barcelona (240 zł)
  • Warszawa - Rzym (244 zł)
  • Warszawa - Porto (271 zł)
  • Warszawa - Barcelona (278 zł)
  • Warszawa - Kutaisi (278 zł)
  • Warszawa - Reykjavik (358 zł)
  • Warszawa - Barcelona (429 zł)
  • Warszawa - Teheran (1069 zł)
  • Warszawa - Astana (1199 zł)
  • Warszawa - Ałmaty (1229 zł)
  • Warszawa - Dubaj (1349 zł)
  • Warszawa - Bangkok (1739 zł)
  • Warszawa - Pekin (1839 zł)
  • Warszawa - Szanghaj (1839 zł)
  • Warszawa - Delhi (1859 zł)
  • Warszawa - Seul (1959 zł)
  • Warszawa - Phuket (2099 zł)
  • Warszawa - Tokio (2159 zł)
  • Warszawa - Koror (2939 zł)

Z BERLINA:

  • Berlin - Timisoara (64 zł)
  • Berlin - Barcelona (200 zł)
  • Berlin - Porto (250 zł)
  • Berlin - Chicago (1299 zł)
  • Berlin - Miami (1499 zł)
  • Berlin - San Francisco (1699 zł)
  • Berlin - Nowy Jork (1769 zł)
  • Berlin - Santo Domingo (1779 zł)
  • Berlin - Bangkok (1869 zł)
  • Berlin - Havana (2089 zł)

Najlepsze okazje prosto na e-mail!

Nie przegap żadnej okazji. Podróżuj tanio!

Dołącz

Szanujemy Twoje dane!
Tak samo jak Ty nie lubimy spamu.


Niewidzialny pomnik psa Hachiko i Shibuya

Shibuya

Shibuyaaa, Shibuyaaa…

Ewidentnie na tym wyjeździe mieliśmy problem ze wstawaniem, przez to, że poprzedniego dnia za późno przychodziliśmy i późno też szliśmy spać. Ja najczęściej koło 3-4 rano….. a to prysznic, następnie trzeba zgrać zdjęcia, a to naładować telefon, aparat, lapka, a to notatka, praca zdalna też nie pomagała, itp. Nagle okazywało się, że na zewnątrz już robi się jasno. Po części była to na pewno wina zmiany czasu +7h względem obowiązującego w Polsce.

Na Shibuya wybraliśmy się dopiero gdzieś koło 13, po drodze zaliczając śniadanio-obiad w formie zupy i sałatki z deserem, a do tego mrożoną kawkę w 7eleven, żeby już nie marnować czasu.

Kawkę mrożoną z 7eleven w szczególności polecam! Jest świetna i niedroga (100-180 JPY zależnie od wielkości). Jak ktoś lubi bez cukru to kawa (czarne wieczko z literką L w kółku) w wersji Large za 180 JPY + 7 mleczek jest optymalna 🙂 Jeśli wolicie słodką to Iced Coffe Latte za 180 JPY w rozmiarze Regular (białe wieczko z literką R w kółku).

No właśnie, zamawianie mrożonej kawy wygląda tak, że w zamrażarkach są kubki z lodem. Mają czarne lub białe wieczka. Taki oto kubek bierzemy z zamrażarki i podchodzimy z nim do kasy, a następnie przy wyjściu znajdują się automaty do robienia kawy (tak jak w Żabkach). Wieczko zdejmujemy i w przypadku mrożonej kawy wybieramy rozmiar kawy przyciskami podświetlonymi na niebiesko (jeśli bierzemy ciepłą kawę to przyciskami z czerwonym podświetleniem). Polecam jednak odsypać trochę lodu po zdjęciu wieczka, wtedy kawa będzie mniej rozwodniona i intensywniejsza w smaku.

Cena takiego jednego deseru to około 180-300 JPY, więc w tym przypadku jest drogawo. Zupa oraz sałatka to również okolice 350-400 JPY.

 

Koniec gadania o żarciu, w końcu to wpis o Shibuya, a nie o 7eleven, ale przynajmniej znacie orientacyjne ceny…

Z Osaki na Shibuya można dojechać JR Yamanote Line i nie trzeba się za bardzo głowić, bo linia jedzie w kierunku Shibuya / Shinjuku. Zauważyliśmy, że po drodze ludzie gromadzili się, aż do stacji Shibuya, gdzie metro opustoszało i bardzo dużo osób wysiadło.

Pierwszym celem był pomnik psa Hachiko (był to pies rasy akita – znany z memów „pieseł”). Czyli budzący podziw i będący symbolem wierności czworonóg pojawiający się przez ponad 10 lat na stacji Shibuya w oczekiwaniu na swojego nieżyjącego Pana. Historia jest na tyle ujmująca i znana, że została też zekranizowana w postaci dwóch filmów.

A więc z szukaniem psa, nam nie poszło. Było tyle ludzi, że okrążyliśmy stację przebijając się dwukrotnie przez tłumy i jedynym owocem poszukiwań były …. okulary. Tak, Kasia kupiła wymarzone okulary 😉 W tym czasie zaraz przed stacją była również rozstawiona scena i 2 osoby przebrane za maskotki machały do tłumów, a prowadząca dziękowała miliony razy.

Jak się potem okazało staliśmy tuż obok pomnika nie widząc go 🙂 Co śmieszne pokazując na mapie pomnik (z japońską nazwą) Panie w sklepie przez który wychodzi się ze stacji kierowały nas w odwrotną stronę, po której stał też pomnik, ale z pewnością nie był to pomnik psa Hachiko…

Shibuya stacja

Wystarczy wyjść ze stacji Shibuya przez „Hachiko entrance” i kierować się w lewo, pod drzewa – tam właśnie czeka pomnik tego znanego czworonoga.

My jednak zostawiliśmy pomnik pieska na następną wizytę za kilka dni i udaliśmy się w kierunku Shibuya Crossing, czyli miejsca znanego między innymi z filmu „Szybcy i Wściekli: Tokio Drift”, gdzie nieżyjący już Paul Walker śmigał bokiem Lancerem Evo IX pośród rozbiegających się ludzi…

Miejsce na prawdę robi wrażenie, a ilość ludzi jest niewyobrażalna. To co słyszeliśmy w 100% potwierdziło się w rzeczywistości, ale jak się okazało kilka dni później nie była to maksymalnie zatłoczona pora.

 

Co ciekawe skrzyżowanie zamyka się ze wszystkich stron dla samochodów i wtedy idą piesi, wszyscy… na raz 😉

Będąc na Shibuya nie da się nie zauważyć sklepów, reklam i telebimów, ba nawet całych budynków będących telebimami. Są wszędzie! W znanej dzielnicy handlowej, bo z tego również słynie Shibuya, naszą ciekawość budziły szczególnie sklepy, w których można było kupić arcyciekawe rzeczy takie jak suszone w całości sardynki, ośmiorniczki, chipsy o smaku matcha lub avocado, i wiele innych. Jeśli na Shibuya będziecie mieli ochotę na przekąskę i piwo, na zakup napoju w dużej butelce, albo po prostu wracając do domu będziecie potrzebowali zrobić zakupy to nie ma lepszego miejsca jak jeden ze sklepów lokalnej sieci Don Quijote, nazywanej ‚Donki’.  Znajduje się on dosyć blisko wspomnianego skrzyżowania i ma jak dobrze pamiętam 4 poziomy z jedzeniem, ciuchami, kosmetykami, akcesoriami elektronicznymi i urządzeniami do domu, wyposażeniem domu, rowerami oraz rzeczami typu buty czy walizki.

 

Kasia wczuła się w rolę Pokemona..

 

IMG_1367 (Kopiowanie)

 

Po drodze odwiedziliśmy też LABI (sklep z elektroniką) oraz kilka innych miejsc, a także udaliśmy się po coś do jedzenia. Skończyło się na tym, że zjedliśmy na zabicie głodu sushi i wypiliśmy napój mleczny z kokosa i tapioki, który jak najbardziej polecam!



Shibuya sushi

Shibuya napój

 

… i tu podczas przerwy na jedzenie na murku nagle pojawia się lokalny staruszek, który zatrzymuje się i pyta po angielsku skąd jesteśmy. Kiedy dowiedział się, że jesteśmy z Polski rozpoczęła się seria pytań o ….Konkurs Szopenowski! Jako, że nie był to „nasz temat” dosyć szybko udało się go zmienić na rozmowę o chyba jakimś historycznym podłożu i po kilkuminutowej rozmowie starszy Pan życzył nam udanej podróży po czym poszedł w kierunku stacji metra, a my wróciliśmy do jedzenia.

Po chwili przerwy poleciało jeszcze parę street shotów z okolic ‚Donki’ oraz skrzyżowania Shibuya Crossing…

 

 

ps. Tytuł nie jest przypadkiem – polecam posłuchać zapowiedzi stacji Shibuya ogłaszanej w metrze, a będziecie wiedzieli o co chodzi 🙂

 

W drodze powrotnej do domu trafiliśmy na interesujący dwupoziomowy garaż z zaniedbanymi klasykami..

IMG_1386_1 (Kopiowanie)

Share

Pin It on Pinterest